Geocaching i poszukiwacze skarbów

| Przeznaczenie: HOBBY | Kategoria wiekowa: 7+  | Trudność realizacji: 1/5 | Czas czytania: 5 minut |

Wróciłem. Indiana Jones, Lara Croft, ani nawet Harry Potter i jego paczka nie byliby ze mnie dumni (może dorównałem jedynie poszukiwaczom złotego pociągu na Śląsku …). Miałem cztery cele – odnalazłem dwa. Wszystkie były podobno łatwe … . Widocznie nie były lub mój umysł jeszcze niewystarczająco otworzył się na tego rodzaju wyzwania intelektualne (wszak to dopiero mój drugi dzień w tej grze). Poświęcony czas i wysiłek nie poszły jednak na marne – rozruszałem kości, szarym komórkom dostarczyłem nie tylko tlenu, ale również kilku ciekawych faktów, a nade wszystko niestandardowo spędziłem czas z rodziną. GEOCACHING – źródło moich najświeższych doświadczeń.

Gra terenowa, o której usłyszałem po raz pierwszy jeszcze na studiach, a którą postanowiłem poznać dopiero kilka dni temu, powstała w Stanach Zjednoczonych w 2000 r. kiedy Amerykanie udostępnili całemu światu precyzyjny sygnał GPS – od tej pory określenie stanowiących unikalny adres każdego miejsca na Ziemi współrzędnych geograficznych stało się niewiarygodnie łatwe. Od 20 lat mieszkańcy (i bywalcy) wszystkich kontynentów korzystając z odbiorników GPS ustalają długość i szerokość geograficzną miejsc interesujących (zarówno tych znanych, jak i tych ukrytych lub zapomnianych), a następnie w Internecie dzielą się ich lokalizacją, opisują ich historię i walory, a chcąc dodatkowo zachęcić do ich odwiedzenia ukrywają, uruchamiający wyobraźnię i przywołujący dziecięce marzenia, skarb – stanowiącą klucz zabawy skrytkę, w której umieszczany zostaje notatnik oraz nieposiadające wartości finansowej drobnostki.

Dołączyć do gry może każdy – od porównującego się do Felixa, Neta lub Niki 7-latka po znudzonego pracą na etacie 50-latka marzącego o przygodzie rodem z serii przygód Allana Quatermaina. Każdy też może zarówno ukrywać jak i poszukiwać skarbów – wszystko zależy od wyobraźni i założonego celu (wolicie być członkiem Zakonu Syjonu czy Robertem Langdon’em?). Podjęte zadanie można z powodzeniem zrealizować podczas przedpołudniowego spaceru, popołudniowej wycieczki rowerowej czy weekendowego wypadu za miasto. Nie trzeba się też z nikim wcześniej umawiać na coś w rodzaju karcianej partyjki czy meczu (ale warto – wtedy zabawa jest jeszcze lepsza!). Przed pierwszym wyjściem z domu należy jedynie wykonać kilka nieskomplikowanych kroków.

Krok #1 – 30 minut – 0,00 PLN – obejrzeć kilka filmów wyjaśniających w szczegółach reguły gry – proponuję zacząć o tych: What is Geocaching? Finding a Geocache. Hiding a Geocache.

Krok #2 – 15 minut – od 0,00 PLN – zarejestrować się na jednym z portali dla „geokeszerów” – najpopularniejsze z nich to geocaching.com oraz opencaching.pl. Pierwszy z nich skupia społeczność całego świata, publikuje lokalizacje skrytek ze wszystkich kontynentów i chyba jedynym jego mankamentem (choć znośnym) jest fakt, że dostęp do wszystkich funkcji dostępny jest za opłatą ok. 135,00 zł/rok. Drugi serwis stanowi polską odpowiedź na wskazany wyżej komercyjny twór Amerykanów – jego zaletą jest bezpłatność, wadą natomiast zasięg, który ogranicza się do terytorium naszego kraju. Wszystko inne oparte jest na podobnych ogólnych zasadach gry, chociaż wiedzieć trzeba, że oba programy mają swoich zagorzałych zwolenników i przeciwników.

Krok #3 – 15 minut – od 0,00 PLN – zainstalować na smartfonie jedną z aplikacji do geocachingu – często wybieranymi przez użytkowników są Geocaching (od Groundspeak Inc.) oraz c:geo. Interfejs obu programów nieco się różni, więc ostateczny wybór zależy od indywidualnych preferencji.

Krok #4 – od 1 minuty – od 0,00 PLN – czasami należy przygotować się logistycznie – dobranie odpowiednich butów, odkurzenie roweru czy włożenie do plecaka power banku i kanapki mogą okazać się bezcenne.

A gdy już zrealizowanych zostanie tych kilka (w dużej mierze wirtualnych) kroków pora ruszyć przed siebie i poczuć się odkrywcą! Tylko spokojnie – inwencja uczestników nie zna granic, więc jeśli nie uda Wam się zdobyć skarbu w pierwszej lokalizacji podążajcie do drugiej lub trzeciej (mój pierwszy kesz czekał na mnie w czwartej … i cieszył jakby był Świętym Graalem!). Pamiętajcie też, że po jego znalezieniu powinniście wpisać się do ukrytego w skrytce notatnika (jest to tzw. logbook) oraz zalogować odkrycie w aplikacji (stworzycie w ten sposób Waszą mapę skarbów), macie również prawo do wymiany jednego z ukrytych skarbów na inny o zbliżonej lub większej wartości (np. guzik za spinacz, broszka za przywieszkę, książka za CD, kluczyki do Fiata za kluczyki do Ferrari …). Ważne: starajcie się nie dekonspirować skrytek – czyhający w pobliżu "mugole" pozbawieni wiedzy nt. zasad gry często je niestety niszczą.

Dwie dekady geocachingu sprawiły, że w samej tylko Polsce zarejestrowało się ponad 200 tysięcy graczy, którzy przygotowali ponad 100 tysięcy skrytek. W tym czasie zabawa nieustannie ewoluowała – pojawiały się różne rozmiary i rodzaje skrytek (od mikro do large, od tradycyjnych do zagadkowych), poszukiwania przybierały formy ciekawych i ważnych eventów (jak np. Cache In Trash Out), ustanowiona została także Odznaka PTTK Geocaching Polska. 20 lat to również wystarczający czas, aby rynek wykorzystał niszę i zaproponował uczestnikom zabawy rozmaite gadżety niezbędne do gry (pojemniki, logbooki, magnesy, pieczątki, przywieszki i wiele więcej).

Geocaching ma wszystko czego potrzeba przyzwoitemu hobby – angażuje, rozwija i poszerza horyzonty, a przy tym pozwala na zachowanie indywidualnego rekreacyjnego tempa i pełnego portfela. Jak więc myślicie – czy warto połknąć tego bakcyla?

Powodzenia!

- BK -

Źródła:
www.geocaching.com
www.geocaching.pl
www.opencaching.pl
www.keszomaniacy.pl
www.youtube.com
* wartości PLN określone zostały na podstawie ogólnodostępnych ofert lub własnego doświadczenia