Dron – jak go złapać i odlecieć?

| Przeznaczenie: HOBBY + PRACA | Kategoria wiekowa: 16+ | Trudność realizacji: 3/5 | Czas czytania: 8 minut |

Czy człowiek powinien latać? Tego pytania nie wypadałoby zadawać Ikarowi, braciom Wright czy Neil’owi Armstrong’owi, jednak brak upierzenia homo sapiens może nasuwać pewną odpowiedź… Niezależnie od skutków ewolucji od zawsze próbujemy spojrzeć na ziemię (a nawet Ziemię) z góry. Lot samolotem lub rzut okiem na ortofotomapę to dwa skrajne sposoby na osiągnięcie tego celu, oba nieidealne: pierwsze dyskwalifikuje osoby drżące na samą myśl o zamknięciu w metalowej konserwie unoszącej się dziesiątki metrów p.p.t, drugie zaś oferuje widok z mniej lub bardziej odległej przeszłości i nie zawsze w oczekiwanej rozdzielczości. Rozwiązaniem szytym na miarę wydaje się być więc unmanned aerial vehicle (UAV) – bezzałogowy statek powietrzny (BSP) – ni mniej ni więcej po prostu DRON.

Przeciętne wyobrażenie o dronach (* urządzenie wielkości dziecięcego plecaka, którym może latać każdy i wszędzie) z jednej strony „robi robotę” licznym ich producentom i sprzedawcom, z drugiej zaś mocno spłyca ich możliwości i niejednokrotnie jest źródłem zimnych kropel potu u pilotów oraz kontrolerów ruchu lotniczego (o pasażerach nie wspominam – lepiej, żeby nie wiedzieli …). Rzeczywistość jest jednak dużo bardziej skomplikowania i intersująca zarazem – dość powiedzieć, że tematem BSP od lat zajmują się liczne armie, agencje lotnicze, urzędy czy firmy (jak Google czy Amazon). Nie wchodząc w szczegóły (nie)zainteresowanym wyjaśnić należy, że:

# po pierwsze – drony są urządzeniami bezzałogowymi mogącymi mieć jedno, cztery, osiem lub tyle śmigieł ile tylko konstruktor zamarzy (a prawa fizyki pozwolą) i mogą ważyć tyle, co paczka bakalii lub samochód osobowy, 

# po drugie – rzeczywiście może je pilotować każdy kto potrafi i nimi dysponuje, jednak warto mieć gdzieś z tyłu głowy art. 174 Kodeksu karnego (coś tam o karze pozbawienia wolności do lat 8 …), a także być świadomym konieczności posiadania w określonych sytuacjach „prawa jazdy” na drona (służby mogą czasem o nie zapytać),

# po trzecie – w zasadzie pomimo ponad 300 tys. km2 polskiej ziemi przestrzeni do swobodnego, niczym nieograniczonego latania jest tu niewiele,

# i po czwarte – mogą być wykorzystywane w operacjach sił zbrojnych, w działaniach ratowniczych, kryzysowych, medycznych, w badaniach naukowych oraz pracach na rzecz ochrony przyrody i środowiska, w produkcji fotograficznej, filmowej, reporterskiej, w działalności gospodarczej od filmowania ślubów po inspekcje linii energetycznych.

Słodko-gorzko? Być może, jednak ruch w interesie wskazuje, że warto z dronami się zaprzyjaźnić. A jak zacząć?

Niestety, rozpoczynając swoją przygodę z UAV należy wpierw zmierzyć się z trzema znacząco ograniczającymi wyobraźnię wyzwaniami - własnymi umiejętnościami, kosztami sprzętu i przepisami prawa. Poradzenie sobie z pierwszym z nich zależy w dużej mierze od naszego dotychczasowego doświadczenia zdobytego np. w grach komputerowych (serio - wcześniejsze posługiwanie się padem jest na wagę złota). Spokojnie - osoby bez swojej historii w XBox lub PlayStation (tak jak na przykład ja) nie są bez szans - kilka godzin ćwiczeń i wyrównają poziom. Challenge nr 2 mimo, że kłopotliwy również jest do osiągnięcia - sprawa jest dość prosta: albo dopasowujemy sprzęt do planowanych lotniczych podbojów, albo też lotnicze podboje planujemy tak, aby sprostał im sprzęt będący w zasięgu naszego portfela. Ważne jest, aby pamiętać przy tym, że rynek oferuje w cenie kilkuset złotych zabawki do złudzenia przypominające czterowirnikowce renomowanych firm, jednak ich obsługa i możliwości znacznie odbiegają od tych profesjonalnych, półprofesjonalnych, a nawet rekreacyjnych z serii DJI czy Yuneec (wystarczy wspomnieć chociażby o jakości rejestrowania obrazu i dźwięku czy wymaganej prawem funkcji FailSafe). Ostatnie z wymienionych wyzwań - przepisy prawa - dla większości osób mogą stanowić najtrudniejszą próbę. Loty rekreacyjne i komercyjne, loty VLOS i BVLOS, kategoria otwarta i szczególna, strefy przestrzeni powietrznej i związane z nimi procedury - wszystkie te zagadnienia szybko i skutecznie mogą przyprawić o ból głowy.

Niezależnie jednak od dotychczasowej praktyki, liczby zer na koncie czy sympatii do ustaw, rozporządzeń i wytycznych w przypadku dronów bakcyla proponuję łapać bezpiecznymi etapami – od teorii do praktyki:

Etap #1 – 25 minut – 0,00 PLN – jeden obraz wart jest więcej niż tysiąc słów – w myśl tego chińskiego przysłowia zacznijcie więc od obejrzenia kilku inspirujących filmów: Blender  Freestyle, Sport, Termowizja.

Etap #2 – 1 dzień – 0,00 PLN – weźcie pod lupę trzy portale (tylko trzy – całego internetu nie przeczytacie, a zamieszanie w głowie i tak jest gwarantowane …) poświęcone fundamentom świata BSP: dostępnemu sprzętowi, rozwiązaniom prawnym oraz doświadczeniom praktyków. Proponuję zacząć od www.swiatdronow.pl.

Etap #3 – 1 dzień – 0,00 PLN – określcie swój cel w świecie dronów i dobierzcie do niego odpowiednie środki, które będą miały wpływ na wachlarz Waszych możliwości – dokonajcie wyboru pomiędzy operacjami "w zasięgu wzroku" (VLOS) i "poza zasięgiem wzroku" (BVLOS), pomiędzy dronami o masie kilkuset gramów i tymi ważącymi nawet 25 kg, pomiędzy lotami w bliskiej odległości innych osób i operacjami realizowanymi z dala od skupisk ludzkich. Wasze wybory wpłyną na czas spędzony na nauce, poziom stresu podczas ewentualnego egzaminu, a także koszty sprzętu i efekty nim osiągane.

Etap #4 – 30 minut – 0,00 PLN – na smartfonie lub tablecie zainstalujcie kompatybilną z krajowym systemem PansaUTM aplikację DroneRadar (w wersji podstawowej jest bezpłatna), która od tej pory będzie Was prowadziła za rękę w labiryncie przepisów lotniczych. Co najważniejsze – dzięki wbudowanej zmieniającej się w czasie rzeczywistym mapie stref lotniczych oraz wykorzystywaniu Waszej geolokalizacji aplikacja poinformuje czy w danym miejscu i czasie możecie wykonywać operacje lotnicze (CTR, RMZ, EA, TRA itp. nie będą już Wam straszne!).

Etap #5 – od kilku godzin do kilku tygodni – od 0,00 do kilku tysięcy PLN – wybierzcie ośrodek szkoleniowy, w którym zostaniecie profesjonalnie przygotowani do pilotowania lub postawcie na samokształcenie z wykorzystaniem kursu (i egzaminu) on-line, który zostanie lada dzień uruchomiony przez Urząd Lotnictwa Cywilnego (rejestracja dostępna już 31 grudnia 2020 r. pod adresem: drony.ulc.gov.pl).

Etap #6 – od kilku godzin do kilku dni – od kilkuset do kilkudziesięciu tysięcy PLN – na koniec dokonajcie wyboru BSP, którym wykonacie zaplanowane, wymarzone misje! Możecie zainwestować w sprzęt nowy i błyszczący, albo zapolować na ten używany i nieco wysłużony (ryzykowne, ale tańsze) - zarówno rynek pierwotny, jak i wtórny dają wiele możliwości.

Jak widzicie złapać bakcyla na „dronowanie” nie jest wcale tak łatwo – prócz chwilowej chęci „polatania” niezbędne są jeszcze determinacja i entuzjazm (zwłaszcza w kontakcie z egzaminatorem …). Dla tych, którzy nie wiedzą jeszcze czy ten BAKCYL nadaje się do połknięcia zachęcam do obejrzenia ostatniego już filmu (tym razem z nutą romantyzmu) – Tatry z lotu ptaka

Powodzenia!

- BK -

Źródła:
www.pansa.pl
www.ulc.gov.pl
isap.sejm.gov.pl
droneradar.eu
www.swiatdronow.pl
www.youtube.com
* wartości PLN określone zostały na podstawie ogólnodostępnych ofert lub własnego doświadczenia